Zjawisko meteorów znane było człowiekowi od tysiącleci jako efekt tak zwanych „gwiazd spadających”. Od dawna też różne ludy otaczały czcią znalezione meteoryty wierząc w ich „niebieskie” pochodzenie, chociaż świat naukowy przez długi czas pogląd ten traktował jako mit.
W roku 1803 niebo sprawiło astronomom-niedowiarkom niezwykłą niespodziankę. Pod Aigle koło Paryża zaobserwowano wspaniały deszcz „gwiazd spadających”, a wraz z nim przy silnych efektach akustycznych spadło na ziemię kilka tysięcy kamieni. Teraz już nikt nie wątpił w pozaziemskie pochodzenie meteorytów. Rok 1803 zapoczątkował badania nad „kamieniami niebieskimi” i ich ruchem w przestrzeni, i jest uważany za datę powstania nauki o meteorach i meteorytach.1
Dziewiętnastowieczni astronomowie francuscy nie byli jednak pierwszymi, którzy zajęli się badaniami meteorytów. Szukając początków meteoryki i meteorytyki, musimy cofnąć się w czasie do starożytnych Aten roku 468 p.n.e.
W tym właśnie roku miało miejsce niezwykłe zjawisko astronomiczne: „Na niebie, od strony zachodniej, ukazywała się wielka świecąca kula, która poruszała się szybko po linii krzywej. Odpryskiwały od niej świecące odłamki, które, zanim spadły na ziemię, gasły i jakby ulatniały się” („Myślenie ma kapitalną przeszłość. W kręgu pierwszych filozofów” — Bohdan Kupis, Warszawa, Iskry, 1972). Powyższy opis jest relacją ze zderzenia się z Ziemią jakiegoś tzw. małego ciała — głowy komety, asteroidy lub ciała meteorowego. Zastanawiający jest fakt, że zjawisko to trwało dwa i pół miesiąca i — chyba tak należy rozumieć opis — przez dwa i pół miesiąca „odrywały się… świecące odłamki”.
Nie był to na pewno „zwyczajny” grupowy upadek meteorytów, bo takie zjawiska trwają stosunkowo krótko (rzędu minut). „Ciało” — zastosujemy tutaj ten wybieg jak w przypadku „ciała tunguskiego”, nie przesądzając czy to była kometa czy też nie — nie stopiło się całkiem w atmosferze, ale dobiegło do Ziemi i spowodowało, przy silnych efektach akustycznych, powstanie krateru niedaleko rzeki Aigospotamoi w Chersonesie Trackim. Na dnie krateru znaleziono bryłę, która jak widać nie rozpyliła się i nie wyparowała podczas wybuchu. Z tego faktu można wyciągnąć dwa ważne wnioski: 1) — bryła musiała poruszać się z prędkością końcową mniejszą od 0,5 km/sek, a co zatem idzie 2) — powstały krater — jako krater uderzeniowy, nie wybuchowy — nie mógł mieć więcej jak kilkadziesiąt metrów średnicy.
W tym czasie przebywał w Atenach sławny filozof — materialista Anaksagoras z Klazomenów. On to właśnie, na podstawie zaobserwowanego toru lotu bryły określił położenie miejsca, w którym powinna ona spaść i po znalezieniu krateru i meteorytu wystąpił z hipotezą dotyczącą „kamieni spadających z nieba” oraz struktury ciał niebieskich, które według niego miały być skupiskami „masy ognistej”. Poglądy Anaksagorasa nie przyjęły się. Nie uwierzono nawet w związek między ognistymi, świecącymi kulami a znajdowanymi meteorytami.
Pozostaje jednak faktem, że Anaksagoras pierwszy prawidłowo zinterpretował zjawisko meteoru, obliczył parametry toru lotu ciała meteorowego i pierwszy rozpoczął badania krateru meteorytowego. Wypadałoby więc do historii meteoryki wprowadzić istotną poprawkę: za jej narodziny przyjąć nie 1803 rok, a 468 p.n.e., a ojcem uznać Anaksagorasa z Klazomenów.
| Copyright © „Urania — Postępy Astronomii” webmaster: Marek Gołębiewski |