URANIA — Postępy Astronomii  on–line
archiwum Uranii Urania - Archiwum on-line
Urania 2/1972
Rocznik 1972:
Linki sponsorowane:
Zawartość witryny:
KRONIKA HISTORYCZNA

„Mikołajowi Kopernikowi — Rodacy”

Inż. Jan Rolewicz ps. Rafał
Środowisko baonu „Zośka” ZBoWiD

Pomnik Mikołaja Kopernika w Warszawie został wzniesiony w roku 1825 staraniem i sumptem Stanisława Staszica. Wykonany przez sławnego duńskiego artystę Bertela Thorvaldsena, był jednym z najpopularniejszych pomników stolicy.

W czasie okupacji hitlerowskiej Niemcy zakryli polski napis na pomniku „Mikołajowi Kopernikowi — Rodacy” masywną tablicą z napisem niemieckim: „Dem grossen Astronomen”. Aczkolwiek z napisu nie wynikało, że Kopernik miał być Niemcem, większość mieszkańców zrozumiała to jako akt germanizacji i zniewagę polskiego astronoma. Przecież każde dziecko w okresie międzywojennym wiedziało z okładki zeszytu szkolnego, że to on „wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię — polskie wydało go plemię”.

I kiedy w dniu 11 lutego 1942 roku, a więc 30 lat temu, nagle z cokołu pomnika zniknęła tablica z niemieckim tekstem — Warszawę obiegła lotem błyskawicy ta sensacyjna wiadomość. Przed pomnikiem przechadzały się tłumy, aby na własne oczy zobaczyć odsłonięty napis polski. Na ten temat zaczęły krążyć fantastyczne plotki różnych „naocznych świadków”, tym bardziej że pomnik stał akurat naprzeciwko Komendy Głównej Policji i wykonanie tej śmiałej akcji nie było proste.

Bohaterem tego głośnego wyczynu był 22-letni podharcmistrz z 23 Warszawskiej Drużyny Harcerzy im. Bolesława Chrobrego — Aleksy Dawidowski pseud. „Alek”, student Państwowej Wyższej Szkoły Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda, syn znanego w Warszawie inżyniera, członek wojennego harcerstwa — Szarych Szeregów.

W początku lutego Alek wyczytał w encyklopedii, że Mikołaj Kopernik urodził się 19 lutego 1473 r. Postanowił dzień ten odpowiednio uczcić: usunąć niemiecką płytę, zakrywającą polski napis! Ponieważ był młodzieńcem pełnym fantazji, a robota sabotażowa paliła mu się w rękach — niewiele myśląc wybrał się pod pomnik celem oglądnięcia obiektu. Stwierdził, że płyta jest przymocowana czterema potężnymi nakrętkami na śrubach wpuszczonych w kamień. Zabrał wobec tego klucz francuski, by zmierzyć rozwartość nakrętek i spróbować je ruszyć nieco, tak aby w dniu 19 lutego wykonać akcję za pomocą już odpowiednich narzędzi.

Było to 11 lutego — na tydzień przed zaplanowanym terminem akcji. Godzina 6 rano, miejsce fatalne — nie tylko że na wprost pomnika stał uzbrojony wartownik, ale o każdej porze dnia w tym miejscu kręciło się pełno Niemców podążających do hotelu „Bristol” lub ma Komendę Miasta. Panował ponad 20-stopniowy mróz, dzięki czemu przechodnie przemykali się z podniesionymi kołnierzami, a wartownik schował się do gmachu. Okoliczności sprzyjały. Alek nie namyślając się wszedł na cokół i spróbował pierwszą nakrętkę. Odkręciła się nadzwyczaj łatwo. Krew nabiegła mu do głowy, instynkt podszepnął myśl szaleńczą: spróbował następne nakrętki — ustąpiły również łatwo i… mosiężna ciężka tablica z wielkim hukiem spadła na marmur. Przerażony hałasem Alek zeskoczył z cokołu i pędem puścił się w ulicę Kopernika, ale już po kilkuset metrach zorientował się, że nikt go nie ściga. Wrócił więc pod pomnik i upewniwszy się, że nikt nic nie zauważył, a policjant dalej grzeje się w gmachu, nie zważając już na nic począł z wielkim wysiłkiem ciągnąć po śniegu ponad stukilogramową płytę w kierunku ul. Oboźnej, i zakopał ją w kopce śniegu. Zmęczony lecz szczęśliwy powrócił do domu, zabierając ze sobą cztery nakrętki jako dowód rzeczowy.

W dwa dni później przyszedł tu w towarzystwie Jana Rossmana (ps. Wacek), Andrzeja Makólskiego (ps. Mały Jędrek) i Kuma (ps. Duży Jędrek). W biały dzień wyciągnęli płytę ze śniegu, owinęli starym workiem i sankami sportowymi przewieźli na Żoliborz do domu, w którym mieszkał Rossman. Ukryli ją tak skutecznie, że obecnie można ją oglądać w Muzeum Historycznym w Warszawie na Rynku Starego Miasta.

Alek otrzymał za tę śmiałą akcję z komendy Małego Sabotażu „Wawer”, której komendantem był harcmistrz Aleksander Kamiński, honorowy pseudonim „Kopernicki”. Akcja była głośna, ponieważ za pośrednictwem (radia brytyjskiego wiadomość rozeszła się po całym świecie.

Na tym jednak sprawa się nie skończyła. 17 lutego opublikowano na czerwonych plakatach obwieszczenie gubernatora Fischera następującej treści:

Do ludności Warszawy!
W nocy z dnia 11 na 12 bm. łobuzerskie ręce z pobudek politycznych usunęły tablicę z niemieckim napisem z pomnika Kopernika. W odwet za to zarządziłem zniesienie pomnika Kilińskiego. Wzywam ludność Warszawy, w jej własnym interesie, do zachowania całkowitego spokoju.
(—) Fischer

Obwieszczenie to w sposób nadspodziewanie skuteczny zareklamowało całą sprawę. Teraz już niezliczone tłumy z różnych dzielnic miasta ciągnęły pod pomnik Kopernika, aby naocznie nacieszyć się napisem polskim. Natomiast jako odpowiedź na zarządzenie Fischera pojawiły się kartki z następującym tekstem:

W odwet za zniesienie pomnika Kilińskiego — zarządzam przedłużenie zimy o sześć tygodni.

(-) Mikołaj Kopernik
astronom



Wiosna 1942 roku była rzeczywiście spóźniona i mróz dawał się Niemcom solidnie we znaki, szczególnie na froncie wschodnim. Warszawiacy mieli powody do uciechy.

W tydzień po zniknięciu tablicy kamieniarze pod eskortą niemieckiej policji zatarli polski napis na cokole. Następnego dnia na gładkiej, świeżo wypolerowanej płaszczyźnie „nieznane ręce” wykonały napis farbą: „Mikołajowi Kopernikowi — Rodacy”. I znów tłumy warszawiaków z szelmowskimi uśmiechami defilowały przed pomnikiem. W dwa dni później Niemcy usunęli napis i postawili Kopernikowi „wartę honorową”. Ale gdy przed Świętami Wielkanocnymi gestapo odwołało posterunek, w Wielką Sobotę rano polski napis znów pojawił się na cokole.

Wreszcie w dniu 29 kwietnia Kopernik otrzymał nową tablicę z napisem niemieckim, tym razem solidnie zamurowaną na cokole.

Teraz Alek zaczął pilnować pomnika Kilińskiego. Sfotografował demontaż pomnika. Później — przy pomocy warszawskich cwaniaków — udało mu się zakupić szablę Kilińskiego, powziął nawet szaleńczą myśl zakupu całego pomnika, wykorzystując fakt, że zatrudnieni robotnicy dniówkowi nie byli nigdzie zarejestrowani — nie znano zatem ich nazwisk — ale zabrakło mu już na to odwagi.

Zdemontowany pomnik Kilińskiego załadowano na lorę magistracką i wywieziono. Alek krok w krok szedł za lorą i stwierdził, że pomnik zawieziono do Muzeum Narodowego. Wobec tego skoczył po kubeł z farbą i pędzlem na murze Muzeum wypisał:

„Ludu Warszawy — jam tu! — Jan Kiliński”

Alek Dawidowski wsławił się później w akcji Grup Szturmowych Szarych Szeregów pod Arsenałem, celem jej było uwolnienie Jana Bytnara ps. Rudy i kilkunastu więźniów z rąk gestapo. Otrzymał za tę akcję jako pierwszy żołnierz Szarych Szeregów Order Virtuti Militari. Niestety, zmarł od ran, odniesionych pod Arsenałem, w dniu 30 marca 1943 roku i pochowany jest na Powązkach w kwaterze batalionu „Zośka”. Odznaczał się niezwykłą odwagą osobistą i wspaniałą postawą żołnierską. W Polsce Ludowej kilkadziesiąt drużyn harcerskich nosi jego imię.

(Źródło: „Urania” nr 2/1972)
Urania – Postępy Astronomii   ISSN 1689-6009
Międzynarodowy Rok Astronomii 2009
Powered by FreeFind

Urania-PAwww
Urania - Postępy Astronomii Copyright © „Urania — Postępy Astronomii”
webmaster: Marek Gołębiewski
Validated by HTML Validator (based on Tidy)