Kalendarzami albo rocznikami astronomicznymi nazywamy wydawnictwa publikujące różne dane, głównie w postaci tablic liczbowych, dotyczące pozycji gwiazd, Słońca, Księżyca i planet, liczne tabele potrzebne obserwatorom i teoretykom, szczegóły dotyczące zaćmień i innych zjawisk astronomicznych na dany rok. Istnieją także roczniki przeznaczone dla określonej grupy użytkowników, np. dla obserwatorów gwiazd zmiennych, planetoid, dla geodetów albo dla celów nawigacji morskiej lub lotniczej. Są to wydawnictwa o charakterze międzynarodowym, opracowywane przez sztaby specjalistów, liczące nieraz wiele setek stron.
Nasz „Kalendarzyk astronomiczny”, podobnie jak pod podobnym tytułem ukazujące się kolumny w innych wydawnictwach periodycznych, stanowi skrócony i wyselekcjonowany zbiór informacji, przystosowany do potrzeb czytelników „Uranii”, a więc nieprofesjonalnych miłośników astronomii. Przy doborze materiału liczymy się z możliwościami technicznymi obserwatorów-amatorów. Ci, którzy specjalizują się w niektórych działach obserwacji albo dysponują lepiej wyposażonym instrumentarium, muszą uciekać się do roczników specjalistycznych.
„Kalendarzyk” Uranii przeznaczony jest nie tylko dla zaawansowanych obserwatorów-amatorów, ale i dla pozostałych czytelników, którzy chcą się dowiedzieć ćo w danym miesiącu jest do ujrzenia na niebie, na jakie zdarzenia lub zjawiska należy zwrócić uwagę. Nie mamy oczywiście możliwości anonsowania wydarzeń nie przewidzianych w „międzynarodowych” rocznikach — jak ukazanie się gwiazdy nowej albo komety — takie informacje w postaci „ekspres-informacji” rozsyłane są niekiedy w komunikatach Zarządu Głównego PTMA. Nie zwracamy także uwagi czytelników na stałe obiekty naszego nieba — jak niektóre gwiazdozbiory, gromady lub układy podwójne gwiazd — które w danym miesiącu są szczególnie godne uwagi. W tych przypadkach zalecamy posługiwanie się tak pięknym wydawnictwem jak „Vademecum astronomiczne” Janusza Pagaczewskiego (PTMA, Kraków 1977, drugie wydanie do nabycia w Biurze Zarządu Głównego w cenie 25 zł). Nasz „Kalendarzyk” nie jest więc pełnym „przewodnikiem” po comiesięcznym niebie, i nie taka jest jego rola.
Ma on zadanie zwracać uwagę na to, co można, warto lub trzeba obserwować w danym miesiącu.
Mówiąc „obserwować”, „obserwator” posługuję się utartymi w języku potocznymi zwrotami, przeważnie nadużywanymi. Należałoby je w licznych przypadkach zastąpić przez „patrzeć”, „widzieć”, „oglądać”. Obserwacja — to jedna z metod poznawania przyrody i jej zjawisk. W innych dziedzinach prowadzimy eksperymenty, w świadomy i planowany sposób zmieniając warunki przebiegu zjawiska, w astronomii na ogół skazani jesteśmy jedynie na obserwacje. Z nich wyciągamy wnioski, one są źródłem naszej wiedzy. Niemal wszystkie zdobycze dzisiejszej astronomii (poza niektórymi, wynikającymi z rozważań teoretycznych) są rezultatem obserwacji. Ale muszą one być prowadzone w sposób zaplanowany, metodycznie, zgodnie z przyjętymi w nauce regułami.
W taki sposób prowadzone obserwacje zasługują na nazwę „obserwacji astronomicznych”. Mogą je prowadzić zarówno astronomowie profesjonaliści, jak i miłośnicy — niektóre rodzaje obserwacji z reguły uprawiają amatorzy, z pełnym powodzeniem i o wartości naukowej.
Zwykłe „oglądanie” nieba, planet lub Księżyca, z okazji np. pobytu w obserwatorium osób „nie wtajemniczonych” albo podziwianie piękna roziskrzonego gwiazdami nieba przez „niedzielnych obserwatorów”, to nie są obserwacje astronomiczne. Ale i dla nich przydatnym być może nasz „Kalendarzyk astronomiczny”, choć bardziej zalecałbym wspomniane już „Vademecum” Pagaczewskiego.
Parę słów warto poświęcić tu formie naszego „Kalendarzyka”. W niektórych wydawnictwach periodycznych sprowadza się on do zestawu: data — zjawisko (np. koniunkcja planet). Być może, że to wystarczyłoby, ale przyjęliśmy farmę bardziej opisową, „literacką”. Można by było uzupełnić opisy mapą nieba w danym miesiącu, ale wychodzimy z założenia, że dostępna każdemu z naszych czytelników „Mapa obrotowa nieba” (PTMA, Kraków, cena 25 zł) znacznie lepiej spełnia zadanie. Po tym wstępnym omówieniu odpowiedzmy na postawione w tytule pytanie: komu i czemu ma służyć nasz „Kalendarzyk”?
Po pierwsze — stanowić ma pomoc dla instruktorów podczas wycieczek publiczności do naszych stacji astronomicznych w Oddziałach PTMA, w Domach Kultury itp. A więc dla słuchaczy (widzów) zrzeszonych w PTMA oraz miłośników „niedzielnych”. Stąd układ „kalendarzyka” chronologiczny, dzień po dniu. Pod właściwą datą znajdziemy tu „niecodzienne” zjawiska, które warto omówić.
Po drugie — dla obserwatorów-amatorów, uprawiających obserwacje systematycznie, „Kalendarzyk” zawiera szereg danych informacyjnych. Są tu więc „dane dla obserwatorów Słońca”, położenia planet na niebie, nieco o planetoidach, o zaćmieniach, o meteorach, o zakryciach gwiazd przez Księżyc. Dla nich także efemeryda zjawisk w układzie Jowisza.
Po trzecie — kalendarzyk ma odegrać pewną rolę dydaktyczną: chodzi o zachęcenie szczególnie początkujących amatorów do obrania sobie tematu do systematycznych obserwacji. Tu chciałbym jeszcze raz zwrócić uwagę na różnicę między „oglądaniem” a „obserwowaniem”. Tylko systematyczne obserwacje w jakimś obranym kierunku mogą dać duże zadowolenie, świadomość, że bierze się udział w pracy zespołowej, której wyniki choćby w minimalnym stopniu przydatne są dla nauki. A tak łatwo z miłośnika „niedzielnego” przekształcić się w obserwatora-amatora! Wystarczy systematycznie obserwować zjawiska sygnalizowane w „Kalendarzyku” Uranii.
W jednym z pism adresowanych do redakcji Uranii znalazło się stwierdzenie, że „Kalendarzyk” jest przytłoczony księżycami Jowisza, które „mało kto obserwuje”. Brak jakichkolwiek danych statystycznych uniemożliwia ocenę słuszności zarzutu „przejowiszowania” kalendarzyka, ale podobny zarzut można zgłosić również pod adresem innych grup obserwacji — zakryć gwiazd przez Księżyc (zaledwie kilku systematycznych obserwatorów), gwiazd zmiennych, meteorów a nawet Słońca: zaledwie 33 stałych obserwatorów na 3400 czytelników Uranii (mniej niż 1%). A przecież Sekcja Obserwatorów Słońca jest dzięki niezwykłemu oddaniu się sprawie jej przewodniczącego, p. Wacława Szymańskiego, najlepiej zorganizowaną grupą obserwatorów (to już nie „niedzielni” lecz systematyczni obserwatorowie). A grupa obserwatorów „pozycyjnych” jest jeszcze mniej liczna.
Apeluję do miłośników astronomii posiadających niewielkie lunety (lub lornetkę), aby „przymierzyli się” do obserwacji zjawisk zaćmieniowych w układzie Jowisza.
Jest to jeden z najbardziej spektakularnych typów zjawisk. Nie wymaga wielkich kwalifikacji, nie jest konieczna znajomość dokładnych współrzędnych miejsca obserwacji w przeciwieństwie do zakryć gwiazd przez Księżyc, gdyż zjawiska zaćmieniowe zachodzą dla obserwatorów na Ziemi jednocześnie. Nie są stawiane wygórowane wymagania pod adresem służby czasu (wystarcza sekunda). A najważniejsze: okazję do obserwacji mamy w okresie widzialności Jowisza codziennie. W naszym kalendarzyku na grudzień 1978 r. mamy zaanonsowanych aż 50 momentów, w kilku przypadkach aż 5 w ciągu jednej nocy obserwacyjnej. Byle pogoda dopisała.
Obserwacja ruchów księżyców Jowisza może dać dużo emocji, jak obserwacja każdego zjawiska w którym zmiany zachodzą nagle, choć są spodziewane? Układ Jowisza stanowi jak gdyby zminiaturyzowany układ planetarny, choć miłośnikowi dostępne są tylko cztery jaśniejsze księżyce. Obiegają one planetę w stosunkowo krótkim czasie, toteż zmiany w ich położeniach dostrzegalne są w ciągu kilkudziesięciu minut. Prócz zmian konfiguracji interesujące są przejścia księżyców przed (względnie poza) tarczą planety, albo przejścia cienia księżyca po tarczy Jowisza (cień oczywiście skierowany od Słońca), a przede wszystkim — znikanie albo pojawianie się księżyca w miejscach przestrzeni dokołajowiszowej, w której przebywa stożek cienia planety. Najlepiej oczywiście obserwować z „kalendarzykiem w ręku”. W naszym „kalendarzyku” podane są momenty tych zjawisk z dokładnością minuty. Obserwator powinien odnotować sekundy. Pewną satysfakcję dać może miłośnikowi wyznaczenie okresu powtarzania się zjawisk zaćmieniowych, co można uzyskać przez systematyczne obserwacje. Zjawiska te polecam także obserwatorom „niedzielnym”.
| Copyright © „Urania — Postępy Astronomii” webmaster: Marek Gołębiewski |