Osoby wymienione przez prof. K. Rudnickiego były istotnie Polakami, z wyjątkiem chyba Bogusławskiego. Palm Henryk Ludwik von Bogusławski (1789–1851) był początkowo oficerem pruskim i brał udział w wojnach przeciwko Napoleonowi. Po śmierci założyciela Obserwatorium Wrocławskiego A. Jungnitza (1764–1831) został konserwatorem Obserwatorium, później profesorem i dyrektorem. Pomimo polskiego nazwiska brak podstaw do uważania go za Polaka.
J. Chodźko — to zapewne Józef Chodźko (1800-1881), polski topograf i geodeta w służbie rosyjskiej. Studiował w Wilnie, w r. 1821 wstąpił do wojska rosyjskiego. Prowadził prace triangulacyjne na Litwie, później na Kaukazie.
Baron Herkules Dembowski (l812–1881) był synem polskiego generała z czasów napoleońskich. Początkowo wstąpił do marynarki austriackiej, z której wycofał się z powodów zdrowotnych. Założył prywatne obserwatorium, początkowo w Neapolu (do r. 1852), również koło Lago Maggiore, gdzie obserwował w latach 1860–1879. Zajmował się gwiazdami podwójnymi. Został uhonorowany w 1878 r. przez Królewskie Towarzystwo Astronomiczne złotym medalem.
Franciszek Michał Karliński (1830–1906) nie wymaga przedstawienia: powszechnie wiadomo, że był to wieloletni dyrektor Obserwatorium Krakowskiego.
Co się tyczy Jana Chrzciciela (Baptysty) Komarzewskiego (1774–1810), na którego zwrócił uwagę prof. Rudnicki, to istotnie był to człowiek nie tylko aktywny, ale i przechodzący rozmaite koleje losu. Po wstępnej służbie w armii pruskiej (od 1767 r.) przeszedł w 1773 r. do armii polskiej, gdzie dosłużył się stopnia generała. Od 1776 r. pełnił obowiązki szefa kancelarii wojskowej Stanisława Augusta Poniatowskiego. W wyniku rozgrywek politycznych złożył w 1789 r. dymisję i wyjechał do Anglii, poświęcając się studiom matematyki, astronomii, mineralogii, hydrauliki i balistyki (m. in. studiował także u W. Herschela). W 1793 r. przebywał w Bazylei i w Paryżu, skąd pod koniec tego lub na początku następnego roku powrócił do Warszawy. Tu zgłosił swój akces do Insurekcji Kościuszkowskiej i przedłożył plan umocnień stolicy. Po upadku powstania wyjechał do Drezna i Wenecji, skąd na wiadomość o abdykacji Stanisława Augusta wrócił do Warszawy. Towarzyszył królowi w podróży do Grodna i Petersburga. W 1796 r. odbył nową podróż po Europie odwiedzając Padwę i Freiberg, po której i wrócił do Petersburga, do Stanisława Augusta, któremu towarzyszył do jego śmierci w 1798 r. Następnie udał się do Warszawy, wkrótce wyjechał do Paryża, gdzie resztę życia poświęcił nauce, głównie mineralogii i naukom górniczym.
Marian Kowalski (1821–1884) był wybitnym polskim astronomem pracującym w Kazaniu, gdzie od 1852 r. był profesorem tamtejszego uniwersytetu Albertowicz — to według rosyjskiego zwyczaju jego „otczestwo”). Najważniejszą jego pracą, mającą ogólnoświatowe znaczenie było: studium ruchów własnych gwiazd „O prawach ruchu własnego gwiazd Bradleya” (1859 r.), w którym sformułował zasady obrotu Galaktyki.
Pewien kłopot powstaje z dwiema następnymi postaciami, gdyż nie podano nawet inicjałów. Wysuwam więc tu osoby, które wydają mi się najbardziej prawdopodobne.
Pierwsza — to chyba Michał Jan Maciejowski (1770–1832, pijar i pedagog. Początkowo uczył w kolegiach w Szczucinie i Drohiczynie, potem studiował pedagogikę w Berlinie. Następnie był rektorem gimnazjum w Białymstoku a na koniec dyrektorem gimnazjum polskiego w Winnicy.
Za drugą postać można tu przyjąć Józefa Hermana Osińskiego 1738–1802), pijara i fizyka, który początkowo był nauczycielem w różnych kolegiach. Udawszy się później do Wiednia i Paryża jako guwerner kasztelana S. Sołtyka, wykorzystał ten wyjazd dla pogłębienia swej wiedzy, szczególnie w zakresie matematyki i fizyki. Po powrocie do kraju został profesorem matematyki i fizyki a potem chemii w warszawskim Collegium Nobilium. Później działał w innych szkołach. Interesował się bogactwami naturalnymi kraju oraz możliwościami wykorzystania w przemyśle i górnictwie zdobyczy fizyki i chemii.
Co się tyczy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, to wprawdzie sam nie zajmował się astronomią, utrzymywał jednak na swym zamku obserwatorium astronomiczne, miałby więc powód do korespondencji z nim związanej.
Jest rzeczą zrozumiałą, że pełne ustosunkowanie się do sygnalizowanej przez prof. Rudnickiego korespondencji byłoby możliwe dopiero po gruntownym zaznajomieniu się z nią.
| Copyright © „Urania — Postępy Astronomii” webmaster: Marek Gołębiewski |