Czerwcowe noce, nie dość że krótkie i jasne, to jeszcze często upalne. Wszystko to sprawia trudności w zaśnięciu. Dobrze wtedy posłuchać muzyki. Spokojnej muzyki. No, chyba że spanie czy odpoczynek nie są nam w głowie. Taką muzyką jest ambient.
Na łamach „Uranii” wspominałem już o Brianie Eno — pionierze tego stylu i twórcy samego terminu „ambient” (patrz „UraniaPA 1/2007”). Ten angielski kompozytor i multiinstrumentalista często współpracował z różnymi wykonawcami. Jednym z nich jest Robert Fripp, awangardowy gitarzysta znany przede wszystkim z legendarnej grupy rockowej King Crimson, gdzie grał m.in. na melotronie (tak, tak, przepiękna ballada Moonchild z ich najsłynniejszej płyty „In The Court Of The Crimson King” to w dużej mierze jego robota!).
Ponad 30 lat temu obaj panowie nagrali przepiękną płytę „Evening Star”, której kojące dźwięki nie raz, odtwarzane z magnetofonowej taśmy zarejestrowanej prawdopodobnie podczas audycji radiowej Jerzego Kordowicza „Studio nagrań”, towarzyszyły mi nocami. Niestety, taśma była bez opisu i długo tkwiłem w nieświadomości, kto jest autorem tej wspaniałej muzyki.

Ostatnio skusiłem się na wydaną w 2004 r. płytę obu panów „Equatorial Stars”. Okładkę tej płyty tworzy fragment mapy nieba, a tytuły 7 zawartych na niej utworów to nazwy gwiazd i konstelacji (Meissa, Lyra, Tarazed, Lupus, Ankaa, Altair, Terebellum). Z ciekawości sprawdziłem, czy tytułowe obiekty znajdują się na okładce i ze zdziwieniem stwierdziłem, że raczej nie. Równik niebieski, i owszem, przecina fragment mapki z okładki, ale bardziej rzuca się w oczy przerywana linia ekliptyki. W lewym dolnym rogu widoczny jest tylko gwiazdozbiór Wilka (Lupus). Gwiazdozbiory Orła (Altair to α, a Tarazed to γ Aquilae) i Strzelca (Terebellum to ω Sagittari) od biedy znalazłyby się w tylnej części okładki przeznaczonej na napisy, gdzie na rozjaśnionym tle dyskretnie pozostawiono w paru miejscach rysunki i oznaczenia z mapy. Natomiast Lutnia (Lyra) to już ponad 30° na północ od równika, a Ankaa (najjaśniejsza gwiazda Feniksa) oddalona jest od niego ponad 40° na południe. Trudno jest więc traktować te obiekty jako równikowe i na mapce z okładki ich nie uświadczymy. Równikową, owszem, jest Meissa (λ Orionis, gwiazda podwójna, u nas raczej znana pod nazwą Heka), ale znajduje się ona w zupełnie innej części nieba! Tak więc, generalnie stwierdzam, że astronomicznie to panowie nie przyłożyli się uczciwie do roboty. A muzycznie?
Muzycznie płyta nie zaskakuje, ale i nie przynosi rozczarowań. Panowie, prawie sześćdziesięcioletni, grają tak, jakby czas ich się nie imał. Gitara Frippa przynosi charakterystyczne lewitujące dźwięki, balansujące płynnie między basami i sopranami, a oszczędna gra Eno, poza jednym wyjątkiem pozbawiona rytmów, tworzy niesamowity klimat, znany z wcześniejszych dokonań muzyka. Klimat idealny do nocnego słuchania pod rozgwieżdżonym niebem.
PS Na koniec ciekawostka dla użytkowników systemów operacyjnych MS Windows. Autorem dźwięku startowego Windows 95 jest Brian Eno, natomiast Robert Fripp wziął udział w sesji nagraniowej, której efektem są dźwięki pojawiające się w systemie Vista.