Wierni Czytelnicy naszej „Uranii” przez kilkanaście lat mogli oglądać, dziś otoczoną czarną ramką, fotografię Naczelnego, obok. Zżymałem się na to zdjęcie, wydawało mi się zbyt legitymacyjne, ale On je lubił.
Gdy w dniu pogrzebu Andrzeja Woszczyka, prezesi PTA i PTMA powierzyli mi tymczasowo zastąpienie Profesora w Redakcji, było dla mnie jasne, że właśnie to zdjęcie powinno znaleźć się w numerze. Widzimy je (s. 199) w dość niezwykłej scenerii, bo na ekranie utworzonym po raz wtóry na powierzchni 32-m radioteleskopu w obserwatorium w Piwnicach, Jego Piwnicach. Widzimy je podczas koncertu, który odbył się tydzień po pogrzebie i który zadedykowaliśmy pamięci trzech zmarłych w ostatnich tygodniach Kolegów, profesorów Stanisława Gorgolewskiego i Andrzeja Woszczyka oraz dyrektora toruńskiego planetarium, Lucjana Broniewicza. Widzimy je podczas koncertu, na którym mogliśmy oprócz muzyki cieszyć się Ich dziełem: optycznym i radiowym obserwatorium Profesorów oraz pokazem zdjęć i animacji astronomicznych na radioteleskopie, ideą, o której po raz pierwszy usłyszałem od Lucjana. Nie wiedzieć tylko czemu… niebo płakało.
Historia lubi zataczać dziwne kręgi. Szesnaście lat temu przekazywałem kwartalnik „Postępy Astronomii” w ręce nowego Redaktora. W zasadzie pozostały one do dziś wierne formie, którą przez cztery lata wypracowaliśmy z Bożeną Czerny i Joanną Mikołajewską. Profesor Woszczyk zorganizował nową Redakcję, z żelazną dyscypliną przestrzegał regularności ukazywania się pisma i zrealizował moje wcześniejsze marzenia, fuzję z „Uranią” w postaci dwumiesięcznika. W tym roku po raz pierwszy — nieszczęścia lubią chodzić parami — Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie przyznało (to jeszcze informacja nieoficjalna) Polskiemu Towarzystwu Astronomicznemu dotacji na pismo. Do pełnego zbilansowania kosztów i przychodów brakuje rocznie minimum 30–35 tys. złotych. Stajemy zatem przed realną perspektywą zamknięcia tytułu! Tylko pełne urynkowienie „Uranii” jest w stanie ją uratować. Potrzebujemy reklamy i reklam!
Pismo — jeśli się utrzyma — wymaga też reform. Coraz częściej zauważają to Czytelnicy (patrz s. 194). Rzeczywiście wiele tekstów „sprawozdawczych” zawiera co rok te same treści, na zdjęciach widać te same twarze, w tych samych plenerach i wnętrzach. Nie możemy zaniedbać pracy dziennikarskiej, ale oczywiście najważniejsze zawsze będą artykuły, a to już zależy od naszych P.T. Autorów. Na szczęście są wśród nich koledzy tak znakomici jak Paweł Rudawy, który nie tylko w ciągu tygodnia napisał artykuł (s. 210), ale potem cierpliwie spełniał wszystkie zachcianki Redakcji. Artykuł w założeniu jest odbiciem wykładu inauguracyjnego XXXV Zjazdu PTA, który właśnie zaczyna się w Gdańsku. Chcielibyśmy, by przesłanie tego referatu trafiło do polityków. Być może potęga przyrody sprawi, że tak jak teraz państwa muszą płacić kary za emisję CO2 do atmosfery, niedługo Unia Europejska będzie wypłacać za to samo premie, a do Szwecji będziemy jeździli lodową autostradą przez Bałtyk?!
Liczymy, że po Zjeździe redakcyjna teczka pęknie w szwach i będzie gdzie te materiały drukować. Mimo wszystkich przeciwności losu, życzymy ciekawej lektury.
Rozkład temperatury plazmy w koronie słonecznej w dniu 9 sierpnia 2011 r. ok. godz. 07.26
UT, przedstawiony jako złożenie trzech obrazów monochromatycznych, uzyskanych w pasmach ultrafioletu 21,1, 19,3 oraz 17,1 nm (Solar Dynamics Observatory — SDO/NASA).
Najjaśniejsze, białe obszary zdjęcia prezentują położenie gęstej, gorącej (rzędu 10 mln K) plazmy; najciemniejsze, granatowe obszary przedstawiają plazmę chłodną (poniżej 1 mln K). Ponieważ emisja fotosfery słonecznej w ultrafiolecie jest znikoma, na zdjęciu jest ona ciemna i tworzy ciemną sferę widoczną pod koroną. Wszystkie struktury widoczne w koronie są wynikiem oddziaływania pola magnetycznego z koroną, przy czym obserwowane systemy pętli magnetycznych w obszarach aktywnych w centrum obrazu widoczne są w rzucie „z góry”, zaś przy krawędziach pętle w rzucie „bocznym”.| Copyright © „Urania — Postępy Astronomii” webmaster: Marek Gołębiewski |